Nie każde dziecko musi być orłem
Opublikowano:Nie każde dziecko musi być orłem - wystarczy, że uwierzy, że może się wznieść
o potrzebie akceptacji i wsparcia w edukacji
Nie każde dziecko musi być orłem. I nie każde musi latać tak samo wysoko, tak samo szybko, w tym samym rytmie. Dla mnie to nie jest truizm, to prawda, którą powtarzam każdego dnia dzieciom i ich rodzicom. Przychodzą do mnie z bagażem trudnych doświadczeń, z zeszytami pełnymi czerwonego długopisu, z głowami pełnymi „nie potrafię”, „jestem głupi”, „inni są lepsi”.
A ja na pierwszym spotkaniu mówię im: „..masz prawo nie wiedzieć, nie pamiętać, nie rozumieć - jestem tu po to, żeby Ci powiedzieć, wyjaśnić, wytłumaczyć.” Widzę wtedy, jak z ich ramion spada niewidzialny ciężar. Nagle mogą odetchnąć.
Prowadzę zajęcia wspierając dzieci z trudnościami w nauce, z dysleksją, z ADHD, z problemami w skupieniu, z dyskalkulią, z niską samooceną. To dla mnie nie są etykiety ani diagnozy, to tylko drogowskazy, które pomagają mi zrozumieć, od czego zacząć. W każdym dziecku widzę potencjał, indywidualny, niepowtarzalny.
Pamiętam chłopca z drugiej klasy z autyzmem atypowym. Trafił do mnie z ogromnymi trudnościami w czytaniu i z tabliczką mnożenia, która wydawała się dla niego nie do opanowania. Wiedziałam, że potrzebuje więcej niż tylko ćwiczeń, potrzebował większej wiary w siebie. Pracowaliśmy na moich autorskich materiałach, grach karciano-planszowych i skojarzenia, które wzmocniły jego pamięć i poprawiły koncentrację. Dałam mu spokój. Przestrzeń. Akceptację.
Na zakończenie roku wychowawczyni wywołała chłopca na środek klasy i nazwała mistrzem tabliczki mnożenia i dzielenia. Mistrzem! Chłopiec, który ledwo składał sylaby, teraz czyta teksty ze zrozumieniem. Pamiętam jego uśmiech i szczęście rodziców nie tylko dzięki szkolnym wynikom, ale za spokój, który zapanował w ich domu.
Taka zmiana nie wydarza się z dnia na dzień, ale wiem, jak ją zapoczątkować. Moje narzędzia to nie tylko podręczniki, to także autorskie gry, multimedia, to tak ważne dla młodego człowieka rozmowy, które tłumaczą świat prostymi słowami. A przede wszystkim, cierpliwość, uważność i wiara, że każde dziecko może się rozwijać, jeśli da się mu szansę i czas.
System edukacji często oczekuje, że wszystkie dzieci będą biegły równo w tym samym tempie, w tym samym kierunku,. A przecież dzieci to nie maszyny, to nieporównywalne istoty, z różną wrażliwością, tempem rozwoju, dojrzałości i sposobem myślenia.
Kiedyś jedna mama powiedziała mi: „Pani nie tylko uczy. Pani pokazuje, że moje dziecko jest wartościowe.” I tak właśnie rozumiem swoją rolę jako trenera, terapeutę, który widzi dziecko naprawdę i pomaga mu zobaczyć siebie inaczej, lepiej.
Nie każde dziecko musi być orłem. Czasem wystarczy, że pokażemy mu, że ma prawo do lotu.
Tagi: #zajęcia dodatkowe